Szwajcaria po roku, czyli dlaczego szwajcarskie psy nie szczekają?

Do Szwajcarii przyjechałam nieco przypadkowo – nie było to moi marzeniem, aby tutaj żyć i pracować, wyjechałam, bo pojawiła się taka możliwość. Wcześniej nie zastanawiałam się za bardzo nad tym, jaki jest ten kraj – wiedziałam tyle, ile z książek, czyli w zasadzie że mają tam dużo banków, ludzie są bogaci, a państwo jest bardzo neutralne. Okazało się, że tyle wiedzieć, to jak nie wiedzieć nic!

Już na samym początku dotarło do mnie, że Szwajcaria to żaden mityczny raj, w którym wszyscy pławią się w złocie. Owszem, zarabia się tu dużo, ale życie również dużo kosztuje. Wydaje się, że pięć tysięcy franków to jakaś bajeczna suma, ale tak naprawdę jeśli zsumować koszty wynajmu mieszkania, kasy chorych i obowiązkowych ubezpieczeń to zostaje z tego kwota dużo bliższa polskim wyobrażeniom, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę ceny w sklepach – podstawowe produkty mają na etykiecie taką camą cyfrę, różni się jedynie waluta. Chwilę to trwało, zanim przyzwyczaiłam się do lokalnych cen i tego, że poziom życia mimo iż wysoki, to jednak nie jest żadną bajką.

Dużym szokiem byli dla mnie sami Szwajcarzy. Chłodni, zdystansowani, i dokładnie analizujący każdą sytuację. Jako naród są bardzo odpowiedzialni, widać to chociażby w wynikach referendów – to oni sami zadecydowali, że nie chcą obowiązkowych pięciu tygodni wakacji, zdając sobie sprawę, jaki wpływ wywarłoby to na gospodarkę kraju. Jakiś czas temu kanton Genewa chciał swoim mieszkańcom zaoferować darmową komunikację publiczną, ale mieszkańcy w głosowaniu opowiedzieli przeciw, bo dla nich samych ceny trasportu nie są dotkliwe, a zdają sobie sprawę, że dzięki turystom jest to świetne źródło przychodów.

Szwajcarzy dbają o swój kraj. Na ulicach jest czysto nie dlatego, że ktoś ciągle się o to troszczy, a dlatego, że ludzie nie śmiecą. Ulice nie są zasłane psimi kupami, bo każdy po swoim psie sprząta. Obiekty publiczne są dobrze utrzymane, bo mieszkańcy mają do nich szacunek. Taki sposób myślenia bardzo szybko wchodzi tu w krew.

W miejscach publicznych jest bardzo cicho i spokojnie. Na początku czułam się tu jak w grze wideo – spacerując popołudniem po okolicy słyszałam własne kroki. Zdecydowanie brakowało mi tego charakterystycznego gwaru i rozgardiaszu, ale po półtora roku tutaj czuję się dziwnie, jeśli ktoś mnie na ulicy zagaduje. Okazuje się, że z upływem czasu można ten spokój docenić, a nawet się nim cieszyć. W końcu bardzo fajnie jest, kiedy możesz czytać w tramwaju książkę i nikt Ci nie przeszkadza… 🙂

A dlaczego szwajcarskie psy nie szczekają? Aby w ogóle psa posiadać, trzeba być bardzo zmotywowanym, bo, jak wiele innych rzeczy, posiadanie psa wiąże się  z całą masą formalności, w tym… trzeba odbyć razem ze zwierzakiem specjalny kurs. Prawdopodobnie dlatego psy są takie spokojne. Czy są przez to nieszczęśliwe? Ani trochę! Nie widać tutaj zwierząt bezpańskich, bo tego typu decyzje są podejmowane po zastanowieniu się, nie wchodzi w grę też podarowanie psiaka na prezent świąteczny. W pierwszej chwili takie rozwiązanie wydawało mi się bardzo restrykcyjne, ale okazuje się jednak skuteczne.

Po kilkunastu miesiącach spędzonych tutaj udało mi się Szwajcarów odrobinę lepiej zrozumieć, i nieco zaadaptować się do ich kultury, ale wiem, że to dopiero początek drogi do zadomowienia się tutaj. W czerwcu Polki mieszkające w różnych krajach opowiadają o tym, jak u nich zmieniło się z czasem postrzeganie kraju zamieszkania – możecie poczytać o ich przygodach w Klubie Polki na Obczyźnie!

Reklamy

2 thoughts on “Szwajcaria po roku, czyli dlaczego szwajcarskie psy nie szczekają?

Odpowiedz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s